„Nie mogę zdać egzaminu! Może powinnam/-ienem odpuścić?”, „skoro nie mogę zdać może się do tego nie nadaję?”- często po nieudanym egzaminie wielu z Was zadaje sobie takie pytania. Czy warto wtedy odpuścić? Dać sobie spokój? Otóż ja uważam, że nie! ABSOLUTNIE!
W trakcie kursu uczycie się. Najpierw podchodzicie do teorii i praktyki w szkole w której robicie kurs. Następnie zostajecie dopuszczeni do egzaminu w WORD. Tam możecie już tylko liczyć na siebie i na Wasze umiejętności. A skoro szkoła Was dopuściła do tego egzaminu, tzn. że umiecie, że potraficie i sobie poradzicie. Wiem, że tutaj dochodzi jeszcze stres, bo to coś nowego, nieznajomego. Starajcie się wtedy myśleć o tym, czego się nauczyliście, a nie co może się przytrafić. Motywujcie sami siebie, że, przecież umiem, potrafię, dam radę”.
Wracając do tego czy walczyć, czy się poddać? Przypomnijcie sobie, ile czasu Wam zajęło robienie kursu, ile pieniędzy, jazd dodatkowych (jeżeli takie były) i pomyślcie czy warto to zmarnować? Ja uważam, że nie. Trzeba walczyć, umawiać kolejny egzamin i do skutku.
Egzamin to tak naprawdę trochę taka loteria. Wiele zależy od dnia, od egzaminatora, od natężenia ruchu, od zachowania innych kierowców. Ważne też jest Wasze podejście tego dnia. Nie powinniście się nastawiać, że i tak nie zdam. Dobrym sposobem na niestresowanie się tuż przed egzaminem jest wykupienie sobie lekcji tuż przed. Wtedy możecie, po pierwsze poćwiczyć sobie jeszcze, a po drugie w trakcie jazdy zmniejsza się ten niechciany stres. Ja uważam, że takie „rozjeżdżenie się” tuż przed jest o wiele lepsze niż wstanie rano i od razu nakręcanie się na niezdanie.
Znam kilka osób, które nie chciały już umawiać kolejnego egzaminu, a za namową bliskich i mnie😊 zrobiły to i teraz robią tysiące kilometrów w aucie😊. Nie poddały się.
Pamiętajcie też, że prawo jazdy robicie dla siebie, nie dla kogoś. Nie myślcie w trakcie egzaminu, że jak nie zdam ktoś będzie zawiedziony. To też jest dodatkowa presja, a więc i dodatkowy stres.
Jeżeli znów się nie uda, umawiajcie od razu kolejny egzamin. Nie róbcie sobie dużych przerw między egzaminami, bo to też idzie na Waszą niekorzyść. Takie spore przerwy powodują, że niektóre rzeczy, manewry niećwiczone długo, idą w niepamięć. Jeżeli jest długi odstęp czasowy między jednym a drugim egzaminem warto poćwiczyć na lekcjach dodatkowych. Powiedzieć instruktorowi, z czym macie problem i wyćwiczyć to. Po takich lekcjach jesteście na bieżąco i na „świeżo” podchodzicie do kolejnej próby.
Trzeba próbować różnych sposobów, bo każdy z nas jest inny i na każdego działa inna motywacja do kolejnych podejść. A jeżeli jest jej brak, to może warto czasem wrócić do punktu wyjścia i przypomnieć sobie po co robiłam/-em to prawo jazdy? Może to stanie się motywacją do kolejnego podejścia. Czasem ta chęć posiadania uprawnień jest tak silna, że egzamin przestaje wydawać się taki straszny i stresujący.
A więc wszystkim Wam, którzy zastanawiają się czy warto podchodzić do kolejnej próby mówię, że WARTO! Nie poddawajcie się, szukajcie sposobu aby być dobrym kierowcą😊
